Forum Krótkofalarskie, Forum…

TEATRZYK „ZIELONA GĘŚ” ma zaszczyt przedstawić tragedię w jednym akcie pt. „Idiota Niezłomny”
T#551672 IDIOTA NIEZŁOMNY oraz BLIŻSZA I DALSZA RODZINA
Facebook
Reklama



Graf.von.Gaser
poziom 1

Użytkownik
Lokalizacja: Essen
#7659664 01.04.2021 13:36:15
TEATRZYK „ZIELONA GĘŚ”


ma zaszczyt przedstawić
tragedię w jednym akcie pt.

„Idiota Niezłomny”

Osoby tragedii:

IDIOTA NIEZŁOMNY
oraz BLIŻSZA I DALSZA RODZINA Wyżej Wspomnianego


Nadprogram: Komiczne!


IDIOTA NIEZŁOMNY:
(w szlafmycy przed ceratową kanapą)


BLIŻSZA I DALSZA RODZINA:
(chór a capella):
Idioto, jakżeś zbladł,
a może byś co zjadł,
na przykład, ze dwa leszcze…

(soprany):
Lico blade jak zima.
On najwyżej wytrzyma
ze dwie minuty jeszcze.


IDIOTA NIEZŁOMNY:
Tj. akurat tyle, żebym zdążył powiedzieć to, co myślę.


BLIŻSZA I DALSZA RODZINA:
(szmer zaciekaiwienia)


IDIOTA NIEZŁOMNY:
A myślę, że za dwie minuty uda mi się zrealizować hasła, które ułożyłem sobie jeszcze w dzieciństwie:
PRZEZ LENISTWO DO GŁUPOTY,
PRZEZ GŁUPOTĘ DO SZLAGU.


BLIŻSZA I DALSZA RODZINA:
(chór a capella):
Ach, co on bredzi, piędrzy?
On smutny jest jak księżyc.
On głową kiwa tak!
(basy):
Męczą go siódme poty.
Na mózg padł mu idiotyzm.
Zaraz go trafi szlag.


IDIOTA NIEZŁOMNY:
(przewraca się na ceratową kanapę z towarzyszeniem orkiestry)
Od 1945 r. zajmowałem (wody!) się wyłącznie plotką i bełkotem. Ple-ple. To po pierwsze. Po (najlepiej z sokiem!) drugie, nic mi się w tym świecie nie podoba. To nie jest rzeczywistość, która mi odpowiada. Tu trzeba pracować, uczyć się, myśleć, zmagać się. A praca to nie dla mnie. Ja wolę cudy. Taki Szekspir też właściwie wypłynął przez intrygi i podszywanie (natychmiast szpinaku!) się. Ja jestem na takie coś za uczciwy. Ja nigdy nie zmieniałem zdania. Bo nigdy nie miałem nic do powiedzenia. Moja namiętność to sen połączony z chrapaniem oraz bełkot natychmiast po obudzeniu (biskupa!) się. Uwaga, zasypiam na amen.


BLIŻSZA I DALSZA RODZINA:
(z towarzyszeniem orkiestry):
Podnieśmy straszny lament,
on zasypia na ament,
a może wstrzyknąć bizmut?!

Leń był, wydało tu się,
ale niezłomnie wzniósł się
na szczyty idiotyzmu.

(tenory):
Niezłomny na tym globie
niezłomnie nic nie robił,
niezłomnie w ziąb czy w upał.


BLIŻSZA I DALSZA RODZINA:
(z towarzyszeniem bębnów i harf):
Niezłomny wróg postępu
bełkotał gębą tępą,
niezłomnie trwał i głupiał.


IDIOTA NIEZŁOMNY:
(w związku z, powyższym wznosi się po raz, ostatni na szczyt idiotyzmu, pa czym definitywnie opada martwym bykiem na ceratowa kanapę)


K U R T Y N A

(Za pomocą poezji):
Nieużyteczne chwasty,
sitwy, kliki i kasty,
różni mesje i madam —

tacy są jak ten człowiek.
Szczutka w nos im, widzowie.
Ja bez bólu opadam.
(opada bez bólu)


NADPROGRAM:
Podczas majestatycznego opuszczania się Kurtyny następuje, dodatkowo, Apoteoza, czyli słynna ceratowa kanapa wznosi się wraz z opisanym facetem w przestrzenie międzyplanetarne.


IDIOTA NIEZŁOMNY
(z kanapy, w przestrzeniach międzyplanetarnych):
Razem z kanapą moją ceratową
zamknięty jestem w kulę kryształową,
kosmos to jest mój grób.

Smutno mi. Boże, przez to,
więc ty mi graj, orkiestro,
coś w rodzaju hop-siup!


MISTYCZNA ORKIESTRA W NIEBIE:
(wykonuje poleczkę „Hop-siup” na skrzypcach, altówkach, altówkach miłosnych, violettach, wiolonczelach, kontra- i octo-bassach, harfach, lutniach, mandolinach, gitarach, cytrach, klayikordach, klawesynach, grzebieniach, fagotach, saksofonach, materacach, puzonach tenorowych, kotłach, czajnikach, tamburynach prowansalskich, grobofonach, waltorniach, ksylofonach, pieninach wentylowych, saxbornach, celestach, wielkich i małych bębnach, dzwonach, rożkach angielskich i amerykańskich organach Wurlitzera)


MATERIALISTYCZNA ZIEMIA:
(na stronie)
I zaraz lżej,
gdy o idiotę mniej.


KONIEC


1950



Po akademii wojskowej Wedla 22 Lipca - zostałem kapralem podchorążym.
Często pełniłem służbę podoficera dyżurnego kompanii. Darłem się jakby
mi kręcenie wora robili. Wylądowałem jako podwładny Staśka w „pyłowym“
Docierał mnie zazwyczaj w świniarni, albo jako myjaka. Mam pecha z tym
pierdolonym zmywakiem.
Demoniszcze
poziom 4
Użytkownik
Lokalizacja: Rybnik, Zdrzałka 6
#7660253 01.04.2021 14:44:25
Złodzieju, zapomniałeś dodać nazwisko autora.

A on o tobie proroczo wiersz napisał kiedy jeszcze nawet plemnikiem nie byłeś debilu

Nie pomogły zastrzyki,
recenzje i pomniki
ni kwaśne mleko:
Przyszedł szarlatan - szuja,
opukał go, pobujał:
- Dementia praecox.

Toż radość była w domu,
nareszcie koniec sromu,
skończony kłopot!
Dozorca śmiał się setnie:
- Zaraz mu nitkę przetnie
panna Atropos.

Żona klaskała w dłonie:
- Ach, przecie nadszedł koniec
pijackich orgii.
Bólów miałam niemało,
nareszcie twoje ciało
wezmą do morgi.

Wszyscy stanęli kołem
z czołem bardzo wesołem:
Prasa, kuzyni,
i szacowne to grono
orzekło unisono:
- Dobrze tak świni!

Po co dziewki uwodził,
nocą domy nachodził,
sen rwąc dzieciątek,
i po co Pod Zegarem
lał w brzucho wino stare
świątek i piątek?

Zna go dobrze Warszawa: Pożyczał - nie oddawał,
nasienie drańskie,
a "poetyczne dale"
to były te skandale
w Małej Ziemiańskiej.

Dobrze ci, stary draniu,
za grzechy nad otchłanią
inferna zwisasz.
Najprzód gwiazdy i róże,
potem stołek w cenzurze -
sprzedajny pisarz!

Tak to nadobne grono
radziło unisono
w śmiertelnej sali.
A że lico miał bladsze
orzekli: - Pewnie nadszedł
koniec kanalii.

Zapachniały zefiry,
brzękły potrójne liry,
pierzchnęła tłuszcza.
Serce alkoholowe
unieśli aniołowie
na złotych bluszczach.

Konstanty Ildefons Gałczyński
1930
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt - postaw kawę! · rss