Sześć osób przy stole to komfort, dwanaście to już ścisk, dwadzieścia zwykle oznacza już plastikowe krzesła pożyczone od sąsiadów i improwizowany stół z dwóch desek na kozłach. Między codziennym urządzeniem ogrodu a jednorazową potrzebą pomieszczenia dużej grupy gości jest ogromna przepaść, którą większość gospodarzy próbuje pokonać metodą prowizorki. Tymczasem istnieje znacznie prostsze podejście, które nie wymaga ani przebudowy, ani pożyczania mebli od całej rodziny.