Nie miałeś się czego złapać i strasznie drętwo ci wyszło. Nie możesz przyznać racji swojemu wrogowi,
wrodzona tępota ci na to nie pozwala, więc w obliczu braku argumentów rozrzucasz łajno na oślep w nadziei,
że coś tam może przylgnie. Od dziecka mnie zastanawia, dlaczego ludzie tacy jak ty po prostu nie
przejdą na "jasną stronę mocy", lecz uparcie tkwią na z góry przegranej pozycji służąc złu. Nadal tego
nie kumam. Cóż, poznanie głupoty własnej bywa łatwiejsze od zrozumienia cudzej głupoty...
wrodzona tępota ci na to nie pozwala, więc w obliczu braku argumentów rozrzucasz łajno na oślep w nadziei,
że coś tam może przylgnie. Od dziecka mnie zastanawia, dlaczego ludzie tacy jak ty po prostu nie
przejdą na "jasną stronę mocy", lecz uparcie tkwią na z góry przegranej pozycji służąc złu. Nadal tego
nie kumam. Cóż, poznanie głupoty własnej bywa łatwiejsze od zrozumienia cudzej głupoty...