Nie wiem dlaczego, ale, gdy przeczytałem, (zwłaszcza część dotyczącą Antoniego Pogrzmoconego) Twój post, SP95094KA, to przypomniał mi się wiersz Mariana Załuckiego
SWOJSKIE STWORZENIE ŚWIATA
Świat mi się całkiem nie podoba:
W kosmosie gospodarka do kitu
Gwiazdy się palą, jak okrągła doba
- nawet w godzinie szczytu!
„Na Marsa – namawiają – poleć!”
A któż by głowę pchał pod nóż?
Na Mlecznej Drodze pewnie gołoledź,
bo znów nie posypał Anioł Stróż!…
Burzliwe wiosny, mokre sierpnie
- słowem – gdzie spojrzeć – pełno wad…
Lecz na myśl jedną skóra aż cierpnie:
co by to było,
co by to było,
gdyby tak Polak stworzył świat?!
Gdyby tak Polak – trafem jakim,
nasz rodak z wąsem w kształcie wiechcia!
Lub… gdyby Pan Bóg był Polakiem…
Nieeee! Tego nawet diabeł by nie chciał.
Po prostu przed miliardem lat
gdyby bieg rzeczy zmianie uległ
i gdyby Polak stworzył świat…
O – rany Julek!
Kulą nie byłaby ta Ziemia!
Nie kulą byłby Księżyc blady…
Sześcianem? … Nie wiem.
Jedno wiem ja:
Bez KANTÓW nie dałoby rady!
Spitsbergen byłby – gdzie Kalkuta.
Alpy na głowie by stały…
Włochy by miały może kształt buta,
lecz pewnie o numer za mały!
Tylko przez Polskę płynęłaby wartko
szeroka Wisła… z czerwoną kartką!
Nad nią cytryny szumiałyby z cicha,
na każdej gałązce – zagrycha!
A gdyby już była gotowa ta rzeka,
Polak by chyba dłużej nie zwlekał
i by się wreszcie (cieszcie się, cieszcie!)
wziął do stworzenia człowieka!
Nie powiem, jak byśmy wyglądali…
(Za dużo dorosłych na sali!)
To nawet głupstwo już,
że Adam pomieszałby mu się z Ewą, bo i tak
(ja się z Wami zakładam!)
co ważniejsze – poszłoby na lewo! …
Tyle że może w bezhołowiu ciał
Przypadek zrządziłby łaskawie
że plecy, plecy bym miał.
I to nie tu, lecz w Warszawie.
Dziełko napisane, zdaje się, w 1953 roku.
Proroctwo?
SWOJSKIE STWORZENIE ŚWIATA
Świat mi się całkiem nie podoba:
W kosmosie gospodarka do kitu
Gwiazdy się palą, jak okrągła doba
- nawet w godzinie szczytu!
„Na Marsa – namawiają – poleć!”
A któż by głowę pchał pod nóż?
Na Mlecznej Drodze pewnie gołoledź,
bo znów nie posypał Anioł Stróż!…
Burzliwe wiosny, mokre sierpnie
- słowem – gdzie spojrzeć – pełno wad…
Lecz na myśl jedną skóra aż cierpnie:
co by to było,
co by to było,
gdyby tak Polak stworzył świat?!
Gdyby tak Polak – trafem jakim,
nasz rodak z wąsem w kształcie wiechcia!
Lub… gdyby Pan Bóg był Polakiem…
Nieeee! Tego nawet diabeł by nie chciał.
Po prostu przed miliardem lat
gdyby bieg rzeczy zmianie uległ
i gdyby Polak stworzył świat…
O – rany Julek!
Kulą nie byłaby ta Ziemia!
Nie kulą byłby Księżyc blady…
Sześcianem? … Nie wiem.
Jedno wiem ja:
Bez KANTÓW nie dałoby rady!
Spitsbergen byłby – gdzie Kalkuta.
Alpy na głowie by stały…
Włochy by miały może kształt buta,
lecz pewnie o numer za mały!
Tylko przez Polskę płynęłaby wartko
szeroka Wisła… z czerwoną kartką!
Nad nią cytryny szumiałyby z cicha,
na każdej gałązce – zagrycha!
A gdyby już była gotowa ta rzeka,
Polak by chyba dłużej nie zwlekał
i by się wreszcie (cieszcie się, cieszcie!)
wziął do stworzenia człowieka!
Nie powiem, jak byśmy wyglądali…
(Za dużo dorosłych na sali!)
To nawet głupstwo już,
że Adam pomieszałby mu się z Ewą, bo i tak
(ja się z Wami zakładam!)
co ważniejsze – poszłoby na lewo! …
Tyle że może w bezhołowiu ciał
Przypadek zrządziłby łaskawie
że plecy, plecy bym miał.
I to nie tu, lecz w Warszawie.
Dziełko napisane, zdaje się, w 1953 roku.
Proroctwo?