Kilka dni temu , przebywajac w Borach Tucholski w rece wpadla mi ksiazka Moniki Jaruzelskiej.
"Jeździłam z wojskiem na sianokosy. Pamiętam ten stan podniecenia, czy zdążymy przed ulewą, zapach siana i opalone torsy żołnierzy, a potem zwożenie siana do stodoły – pisze Jaruzelska. Poborowi ponoć na początku byli nieco skrępowani, ale z czasem zapominali o tym, że mają u boku córkę generała. I jak z rękawa sypali koszarowymi żartami. Pani Monika z sentymentem wspomina jeden z takich dowcipów:
Powyżej kolan. Poniżej pępka.
Rosła sobie mała kępka.
A w tej kępce mieszkał zbój.
Który się nazywał ch..."
"Jeździłam z wojskiem na sianokosy. Pamiętam ten stan podniecenia, czy zdążymy przed ulewą, zapach siana i opalone torsy żołnierzy, a potem zwożenie siana do stodoły – pisze Jaruzelska. Poborowi ponoć na początku byli nieco skrępowani, ale z czasem zapominali o tym, że mają u boku córkę generała. I jak z rękawa sypali koszarowymi żartami. Pani Monika z sentymentem wspomina jeden z takich dowcipów:
Powyżej kolan. Poniżej pępka.
Rosła sobie mała kępka.
A w tej kępce mieszkał zbój.
Który się nazywał ch..."
" Tam gdzie kończy się myślenie, zaczyna się wiara w gusła i zabobony "