NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » POGADUCHY KRÓTKOFALOWCÓW » KIEDY JA BYWAŁEM NA KOLONIACH, NIE BYŁO CHŁOPCÓW RAZEM Z DZIEWCZYNAMI.

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Kiedy ja bywałem na koloniach, nie było chłopców razem z dziewczynami.

krótkofalowcy, to sól tej ziemi ale KRÓTKOFALOWCY
  
white.culson
14.05.2018 17:06:42
poziom 4



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja: US-TN Pulaski Lincoln St.

Posty: 346 #2545411
Od: 2017-11-15
Kiedy ja bywałem na koloniach, nie było chłopców razem z dziewczynami.
Będąc na peryferiach Bielska Białej, dosyć blisko było do stacji kolejki linowej na Górę Szyndzielnia.
Dziewczyny były w zupełnie inny ośrodku, oddalonym o pare kilometrów, nie było żadnego kontaktu z nimi.
Jedzenie na koloniach a latach 1955 - 1960 i batoniki? Śmiech na sali. Jakie batoniki?
Śniadanie tradycyjne, zupa mleczna, chleb z dżemem, cherbata.
Drugie śniadanie, bułka z twarogiem, lub plastrem twardego sera.
Obiad tradycycyjny, pierwsze danie zupa, zazwyczaj jarzynowa. Drugie danie tradycyjne, np ryż na gęsto z masłem i polany sokiem. Plus kompot lub kisiel, czy budyń.
Podwieczorek owoce twarde - jabłka, gruszki, pestkowe, jako duże śliwki.
Kolacja, chleb z masłem i wędliną w plasterkach, kawa zbożowa z mlekiem, lub herbata słodzona.
Wszystkie dania podstawowe, były zjadane na stołówce, nie było możliwości czegokolwiek wynosić i chomikować. Jedynie drugie śniadanie było poza głównym obiektem kolonii, ale zawsze zjadane przy stolikach, wynoszenie czegtokolwiek było niemożliwe, wypychanie tym kieszeni. Nie było możliwości dokupić słodyczy, batoników - bzdety - i tak było dobrze, bo nie dochodziło do opisywanych anomali. To co opisane przez kobietę, to już pochodzi z jakiegoś ośrodka specjalnego, lub ancla.
Dzieci miały o ustalonych porach jedzenie podane w warunkach przyzwoitych, kto nie zjadł, widocznie nie był głodny i wynosić nic nie zezwalano - to było dobrze zaplanowane.

Nie spotkałem się z przypadkami wymuszeń czegokolwiek. Precjoza typu pierścionki, zausznice musiały być zdeponowane. Jedynie były dopuszczalne łąńcuszki na szyi.
Na koloniach dochodziło do uszkodzeń ucha od wpiętych w nie zausznic, kiedy ktoś zahaczyć w lesie, w trakcie zabawy tą zausznicą, było więc noszenie zakazane i zdeponowane precjoza u sekretarki.

Ja kolonie wspominam bardzo dobrze. Nie pamietam aby wśród kolonistów były zatargi, jak się na to zanosiło, reagowały za wczasu opiekunki, które z zawodu były nauczycielkami.

Pamietam też harcerskie obozy i stanice harcerskie. Harcmistrz, podharcmistrze, którzy organizowali i byli opiekunami, nie mieli najmniejszych problemów z młodymi. Młodzi mieli całą dobę tak wypełnioną, nie mieli się okazji nudzić, nie mieli okazji na wygłupy, graniczące z przekroczeniem prawa. Zresztą każdemu harcerzowi zależało na jak najlepszej reputacji.

Moją specjalizacją była łączność przewodowa i bezprzewodowa na takich stanicach, obozach. Łączność bezprzewodowa? Przy pomocy namiastki lampy Aldisa, home made.
Budowało się wieżę drenianą na platformir której pod daszkiem, była lampa Aldisa. Służyła też do oświetlania terenu, kiedy trzeba było obozu, lub stanicy „bronić“
Mam do dzisiaj znajomych z tamtego okresu. Jest o czym wspominac jak się spotkamy.
Paru tych znajomych z obozów i stanić, było potem klubowiczami w naszym klubie radioamatorów i nasłuchowców. Klub istniał kilka ładnych parę lat, paru młodszych kolegów, po stażu w tym klubie, zostało krótkofalowcami. Wielu których poznałem jako nasłuchowców z innych klubów, są dzisiaj wybitnymi operatorami krótkofalowcami.
Poznałem też masę ludzi dużo starszych jak ja - wielu się wykruszyło. Ale pamięc po nich i QSLki po nich, to skarb, który pielęgnuję. Pielęgnuję pamięć po nich. W tamtych latach nie było złych ludzi, złych krótkofalowców. Zawsze powtarzałem:
krótkofalowcy, to sól tej ziemi.
Nawet „kryształowi ludzie“ mieli ułomności. Ale po pierwsze ich inteligencja pozwalała na to aby zdać sobie z tego sprawę. Jak ktoś miał „zły dzień“ potrafił się do tego przyznać i jak trzeba było - przeprosić. Nie pamiętam przypadku beznadziejnego, kiedy złego trzeba było „wydalić“

Niech wam pomogą okłady gumowo bukowe.
  
Electra21.05.2018 14:49:50
poziom 5

oczka
  
Michal_Czarkowski_sq4ctp
14.05.2018 17:15:45
poziom 4



Grupa: Użytkownik

Posty: 398 #2545415
Od: 2017-11-21
    white.culson pisze:

    Kiedy ja bywałem na koloniach, nie było chłopców razem z dziewczynami.
    Będąc na peryferiach Bielska Białej, dosyć blisko było do stacji kolejki linowej na Górę Szyndzielnia.
    Dziewczyny były w zupełnie inny ośrodku, oddalonym o pare kilometrów, nie było żadnego kontaktu z nimi.
    Jedzenie na koloniach a latach 1955 - 1960 i batoniki? Śmiech na sali. Jakie batoniki?
    Śniadanie tradycyjne, zupa mleczna, chleb z dżemem, cherbata.
    Drugie śniadanie, bułka z twarogiem, lub plastrem twardego sera.
    Obiad tradycycyjny, pierwsze danie zupa, zazwyczaj jarzynowa. Drugie danie tradycyjne, np ryż na gęsto z masłem i polany sokiem. Plus kompot lub kisiel, czy budyń.
    Podwieczorek owoce twarde - jabłka, gruszki, pestkowe, jako duże śliwki.
    Kolacja, chleb z masłem i wędliną w plasterkach, kawa zbożowa z mlekiem, lub herbata słodzona.
    Wszystkie dania podstawowe, były zjadane na stołówce, nie było możliwości czegokolwiek wynosić i chomikować. Jedynie drugie śniadanie było poza głównym obiektem kolonii, ale zawsze zjadane przy stolikach, wynoszenie czegtokolwiek było niemożliwe, wypychanie tym kieszeni. Nie było możliwości dokupić słodyczy, batoników - bzdety - i tak było dobrze, bo nie dochodziło do opisywanych anomali. To co opisane przez kobietę, to już pochodzi z jakiegoś ośrodka specjalnego, lub ancla.
    Dzieci miały o ustalonych porach jedzenie podane w warunkach przyzwoitych, kto nie zjadł, widocznie nie był głodny i wynosić nic nie zezwalano - to było dobrze zaplanowane.

    Nie spotkałem się z przypadkami wymuszeń czegokolwiek. Precjoza typu pierścionki, zausznice musiały być zdeponowane. Jedynie były dopuszczalne łąńcuszki na szyi.
    Na koloniach dochodziło do uszkodzeń ucha od wpiętych w nie zausznic, kiedy ktoś zahaczyć w lesie, w trakcie zabawy tą zausznicą, było więc noszenie zakazane i zdeponowane precjoza u sekretarki.

    Ja kolonie wspominam bardzo dobrze. Nie pamietam aby wśród kolonistów były zatargi, jak się na to zanosiło, reagowały za wczasu opiekunki, które z zawodu były nauczycielkami.

    Pamietam też harcerskie obozy i stanice harcerskie. Harcmistrz, podharcmistrze, którzy organizowali i byli opiekunami, nie mieli najmniejszych problemów z młodymi. Młodzi mieli całą dobę tak wypełnioną, nie mieli się okazji nudzić, nie mieli okazji na wygłupy, graniczące z przekroczeniem prawa. Zresztą każdemu harcerzowi zależało na jak najlepszej reputacji.

    Moją specjalizacją była łączność przewodowa i bezprzewodowa na takich stanicach, obozach. Łączność bezprzewodowa? Przy pomocy namiastki lampy Aldisa, home made.
    Budowało się wieżę drenianą na platformir której pod daszkiem, była lampa Aldisa. Służyła też do oświetlania terenu, kiedy trzeba było obozu, lub stanicy „bronić“
    Mam do dzisiaj znajomych z tamtego okresu. Jest o czym wspominac jak się spotkamy.
    Paru tych znajomych z obozów i stanić, było potem klubowiczami w naszym klubie radioamatorów i nasłuchowców. Klub istniał kilka ładnych parę lat, paru młodszych kolegów, po stażu w tym klubie, zostało krótkofalowcami. Wielu których poznałem jako nasłuchowców z innych klubów, są dzisiaj wybitnymi operatorami krótkofalowcami.
    Poznałem też masę ludzi dużo starszych jak ja - wielu się wykruszyło. Ale pamięc po nich i QSLki po nich, to skarb, który pielęgnuję. Pielęgnuję pamięć po nich. W tamtych latach nie było złych ludzi, złych krótkofalowców. Zawsze powtarzałem:
    krótkofalowcy, to sól tej ziemi.
    Nawet „kryształowi ludzie“ mieli ułomności. Ale po pierwsze ich inteligencja pozwalała na to aby zdać sobie z tego sprawę. Jak ktoś miał „zły dzień“ potrafił się do tego przyznać i jak trzeba było - przeprosić. Nie pamiętam przypadku beznadziejnego, kiedy złego trzeba było „wydalić“

    Niech wam pomogą okłady gumowo bukowe.

http://kf-ukf.iq24.pl/default.asp?grupa=162756&temat=473733

Stachu, Stachu…
_________________
Mam tu tylko dwa konta, to oraz „sq4ctp”. Inne z podobnym nickiem nie są moje – to nie ja…
http://kf-ukf.iq24.pl/default.asp?grupa=165377&temat=473524
SP95094KA: „Moim synem nie jestem - to fakt. Ale w wieku mego wnuka.”(sic!)
SP95094KA: „To ja mam monopol na kopiowanie całego netu”
SP9-5094KA:„Ja na ten przykład jestem muł i ciężko mi jakikolwiek żart zrozumieć. Bo to jednak trza mieć lotny umysł.”
Srasiek_Reden: „Ja jestem gupek, to nie wiem i nie powiem tym samym”
Srasiek_Reden: „Moje nasłuchy stacji od pasma 160 metrów po pasmo 70 cm i to wszelkimi możliwymi emisjami emitowane sygnały - to ściema.”
Srasiek_Reden: „Możesz mieć plik pozwoleń radiowych i być w kosmosie, zamiast członkiem PZK a tym samym krótkofalowcem.”
Kto chce zostać Staśkiem?
  
XelSchizman
14.05.2018 17:49:04
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 95 #2545425
Od: 2017-12-1
    white.culson pisze:

    Kiedy ja bywałem na koloniach, nie było chłopców razem z dziewczynami. Dzięki temu dość wcześnie wprowadzony zostałem w fascynujący mnie do dziś świat masturbacji. Z wieloma kolegami utrzymywałem potem kontakt, wymienialiśmy się informacjami o nowych technikach, jakie sprzęty powszechnego użytku można było wykorzystać do masturbacji, jak masturbować się w miejscach publicznych, tak żeby nikt nie zauważył. Ta wiedza przydała mi się później na obozach harcerskich - zbudowaliśmy drewnianą wieżę, z platformą, na kórej kiedy się położyć i wystawić tylko głowę, nie było nic poza głową widać z dołu, za to pozwalało obserwować cały teren i zaznawać niezwykle spektakularnych doznań masturbacyjnych. Czasem udało się zbaczyć jakąś druchnę jak przykucnęła siknąć w krzakach (wszelkie formy wydalania fascynują mnie do dziś) albo jeszcze lepiej, jakiegoś drucha z fajo fujarko.. oj działo się na tych platformach, jeszcze dziś jak się z kolegami z tamtych czasów spotykam (wszyscy nieżyją) to mamy co wspominać, a czasem nawet jeszcze który wzwoda dostanie (bo mnie to już wygniło wszystko, tak te masturbacje mi narząda wyniszczyły). Ale co wy tam wiecie, nie możecie ścierpieć tego że miałem fascynujące życie, pełne intensywnych masturbacji, pełne obserwacji ludzi wydalających w krzakach. Może kiedyś to opisze, bo ta wiedza, te umiejętności już zanikają wśród młodych pokoleń, teraz zamiast sobie solidnie wybrandzlować, to każden sobie dziewczyne ma i sie seksujo.. kiedyś tak nie było, chłopców i dziewczyny oddzielnie trzymali, no i nie było antykoncepcji żadnej, to tylko masturbacja mi zostawała.


No cóż Stasiek.. trudno dyskutować.. ale napisz nam, co skłoniło cię do tych wyznań?
  
lampa_aldisa
14.05.2018 19:15:33
Grupa: Użytkownik

Posty: 11 #2545460
Od: 2018-5-14


Ilość edycji wpisu: 1
BOŻE DROGI CO TEN DEWIANT WYPISUJE. JAK MOŻNA PODGLĄDAĆ LUDZI JAK SIĘ WYPRÓŻNIAJĄ NR 1 I 2 I JAK MOŻNA SIĘ MASTURBOWAĆ A W DODATKU PUBLICZNIE . ZBOCZENIEC POWINIEN BYĆ WYDALONY Z KOLONII ABY NIE WPŁYWAŁ NEGATYWNIE NA SPOŁECZNOŚĆ KOLONIJNĄ.
  
white.culson
16.05.2018 03:39:44
poziom 4



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja: US-TN Pulaski Lincoln St.

Posty: 346 #2545961
Od: 2017-11-15
    lampa_aldisa pisze:

    BOŻE DROGI CO TEN DEWIANT WYPISUJE. JAK MOŻNA PODGLĄDAĆ LUDZI JAK SIĘ WYPRÓŻNIAJĄ NR 1 I 2 I JAK MOŻNA SIĘ MASTURBOWAĆ A W DODATKU PUBLICZNIE . ZBOCZENIEC POWINIEN BYĆ WYDALONY Z KOLONII ABY NIE WPŁYWAŁ NEGATYWNIE NA SPOŁECZNOŚĆ KOLONIJNĄ.




Tobie się coś pojebało od tego podglądania.

Ledwo ci oko uratowali w szpitalu kolejowym, jak ci ktoś szprychą rowerową dziabnął, jak ze służbowego w bipie do klopa zaglądałeś.

Masz tą bliznę jeszcze, czy dałeś operację zrobić?
  
white.culson
16.05.2018 03:51:32
poziom 4



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja: US-TN Pulaski Lincoln St.

Posty: 346 #2545966
Od: 2017-11-15
    XelSchizman pisze:

      white.culson pisze:

      Kiedy ja bywałem na koloniach, nie było chłopców razem z dziewczynami. Dzięki temu dość wcześnie wprowadzony zostałem w fascynujący mnie do dziś świat masturbacji. Z wieloma kolegami utrzymywałem potem kontakt, wymienialiśmy się informacjami o nowych technikach, jakie sprzęty powszechnego użytku można było wykorzystać do masturbacji, jak masturbować się w miejscach publicznych, tak żeby nikt nie zauważył. Ta wiedza przydała mi się później na obozach harcerskich - zbudowaliśmy drewnianą wieżę, z platformą, na kórej kiedy się położyć i wystawić tylko głowę, nie było nic poza głową widać z dołu, za to pozwalało obserwować cały teren i zaznawać niezwykle spektakularnych doznań masturbacyjnych. Czasem udało się zbaczyć jakąś druchnę jak przykucnęła siknąć w krzakach (wszelkie formy wydalania fascynują mnie do dziś) albo jeszcze lepiej, jakiegoś drucha z fajo fujarko.. oj działo się na tych platformach, jeszcze dziś jak się z kolegami z tamtych czasów spotykam (wszyscy nieżyją) to mamy co wspominać, a czasem nawet jeszcze który wzwoda dostanie (bo mnie to już wygniło wszystko, tak te masturbacje mi narząda wyniszczyły). Ale co wy tam wiecie, nie możecie ścierpieć tego że miałem fascynujące życie, pełne intensywnych masturbacji, pełne obserwacji ludzi wydalających w krzakach. Może kiedyś to opisze, bo ta wiedza, te umiejętności już zanikają wśród młodych pokoleń, teraz zamiast sobie solidnie wybrandzlować, to każden sobie dziewczyne ma i sie seksujo.. kiedyś tak nie było, chłopców i dziewczyny oddzielnie trzymali, no i nie było antykoncepcji żadnej, to tylko masturbacja mi zostawała.


    No cóż Stasiek.. trudno dyskutować.. ale napisz nam, co skłoniło cię do tych wyznań?



Dokładnie jak napisałeś posługując się moim tekstem.

Napisz z czego ta wieża była.
Napisz z czego lampa aldis była zrobiona
Ile harcerek na tym obozie było - czy może w tym obozie?
Kto był harcmistrzem? harcerka, czy harcerz?
Jak się nazywał harcerz co się masturbował codziennie po kilka razy.
Jak był zrobiony klop nazywany latryną głąbie. To Cejrowski może o sikających harcerkach opowiadać, ty zasrany głąbie, zasrany, bo go w dupę wtykałeś.
Jedną z pierwszych rzeczy jakie się na biwakach lub obozach robiło - to latryna i łazienka, łaźnia. Potem kuchnia, potem reszta bajzlu.
Pewnie głupku nie wiesz, że robiło się też "lodówkę"

Obóz harcerski z harcerkami i harcerzami razem do kupy, ciebie jednak onanisto pojebało kompletnie!
  
XelSchizman
16.05.2018 14:42:53
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 95 #2546133
Od: 2017-12-1


Ilość edycji wpisu: 4
    white.culson pisze:

    Kiedy ja bywałem na koloniach
    Łączność bezprzewodowa? Przy pomocy namiastki lampy Aldisa, home made.
    Budowało się wieżę drenianą na platformir której pod daszkiem, była lampa Aldisa.



A ja się zastanawiałem gdzie tą lampę wygooglał.. http://sp7pki.iq24.pl/podglad_posta.asp?id_komentarza=2491885


    white.culson pisze:


    Ile harcerek na tym obozie było - czy może w tym obozie?
    Kto był harcmistrzem? harcerka, czy harcerz?


Harcmistrz to nie funkcja na obozie ty głąbie... jakbyś kiedykolwiek na takim był to byś wiedział że na obozie jest Komendant i Oboźny, a jak obóz na prawdę duży to podzielony był na podobozy które miały swoich Komendantów i Oboźnych, a nad całością czuwali Komendand i Oboźny zgrupowania.. więc kolejny raz się ośmieszyłeś, a miało być tak mundrze.


    white.culson pisze:


    Jak się nazywał harcerz co się masturbował codziennie po kilka razy.



No i to szczerze powiem że mnie zapędziłeś w kozi róg... bo niby odpowiedź jest prosta, ale przecież ty na żadnym obozie nie byłeś.. jestem przekonany, że było to tak, że obóz był gdzieś w pobliżu i zakradałeś się masturbować w krzakach. Rozbierałeś się do naga, zostawiałeś ubranie kilkaset metrów od obozu, potem zakradałeś się jak najbliżej i miałeś taką zabawę żeby dobiec do ubrania zanim cie złapią. Są zapiski w kronikach niejednego obozu... ale nie byłeś harcerzem, stąd uważam twoje pytanie za niezwykle podchwytliwe. Masturbowanie się w obrębie obozu harcerskiego nie czyni ciebie automatycznie harcerza, tak jak licencja SWL nie czyni z ciebie krótkofalowca, nie czyni cię nim nawet przynależność do PZK..


    white.culson pisze:


    Pewnie głupku nie wiesz, że robiło się też "lodówkę"



Nie wiem do kogo adresujesz to pytanie, po podmiocie w powyższym zdaniu mniemam że znowu rozmawiasz sam z sobą...

Ja lodówek kilka wykopałem, nawet na dno przynosiliśmy biały piasek, żeby w ramach 'systemu antywłamaniowego' Intendentka mogła sobie wzorki grabkami robić - jestem przekonany, że nie masz pojęcia o czym napisałem, co spowoduje u ciebie nagłą frustracje której dasz wściekły upust. Niech i tak będzie.



    white.culson pisze:


    Obóz harcerski z harcerkami i harcerzami razem do kupy, ciebie jednak onanisto pojebało kompletnie!



Już raz udowodniłeś że nie byłeś na obozie i nie za wiele wiesz.. nie musisz tego robić tyle razy.


Masz n apocieszenie fotke, obóz z 1946go.. czy potrafisz rozpoznać na tym zdjęciu dziewczęta?
Podpowiem, szukaj po lewej stronie zdjęcia.






A tu masz rok 1956, pamiętny rok kiedy zacząłeś pierwsze (nieudane zresztą) próby masturbacji - czy potrafisz odróżnić dziewczęta od chłopców? Słyszałem że nadal masz z tym problemy..




...i rok 1960.. to czas kiedy już odnosiłeś pierwsze sukcesy w sztuce masturbacji..

Czy nadal nie rozpoznajesz dziewcząt?

  
white.culson
16.05.2018 18:09:30
poziom 4



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja: US-TN Pulaski Lincoln St.

Posty: 346 #2546193
Od: 2017-11-15
cyt.
Harcmistrz to nie funkcja na obozie ty głąbie... jakbyś kiedykolwiek na takim był to byś wiedział że na obozie jest Komendant i Oboźny, a jak obóz na prawdę duży to podzielony był na podobozy które miały swoich Komendantów i Oboźnych, a nad całością czuwali Komendand i Oboźny zgrupowania.. więc kolejny raz się ośmieszyłeś, a miało być tak mundrze.
koniec cyt.

Niestety
kolejny test oblany

Ja zadałem konkretne pytanie?
O harcmistrza pytałem a nie o komendanta obozu.

Gdybyś cokolwiek kapował, dlaczego to pytanie zadałem?

Pokazujesz mi stare zdjęcia aby mi zaimponować? Czym?
Jedynie doskonale pamiętam ten typ namiotów z pierwszego zdjęcia.
Były nazywane "amerykankami" "amerykanami" Jeden centralny maszt, nie był w przekroju okrągły a wieloboczny.
Zmorą były odciągi na "zapałkach" Szczególnie przy wejściu do namiotu.

I tak pajacu, masz rację, jak obóz był większy, na którym były harcerki i harcerze, był podzielony na dwa podobozy.
Nie pamiętam aby w jednym obozie była mieszanina, harcerki i harcerze razem.

Jedynym przypadkiem, kiedy na przykład na stanicy, zjechali się harcerze i harcerki, byli na jednej stanicy. Ale Taka stanica była tak zorganizowana że był wyraźny podział na część żeńską i męską (chłopięcą)

Były też trzymasztowe namioty - dużo większe.

Zadałem parę pytań, bo już zacząłeś chlapać jęzorem, jokoby mnie znasz osobiście, gówno znasz, odniósł byś się z sensem, tak do drewnianej wieży, na której była lampa Aldis. A pisałem, że była home made. Wiedziałbyś z czego była zrobiona, z czego była zasilana, na jaką odległość i gdzie były widoczne błyski, nawet za dnia. Po co ona w ogóle była.

A komendantem obozu, głąbie, był harcmistrz.
Wiedziałbyś kto to był. A ty gówno wiesz. Nawet jakbyś tu występował jako faktycznie kolo co jest krótkofalowcem i harcerzem i którego ja znam i on mnie zna, krótkofalowcem został, jak ja już z harcerstwem miałem tylko na pasmach w trakcie QSO do czynienia. Na sto procent byś chlapnął coś charakterystycznego o nim.

Miotasz się głąbie, i po kostkach sikasz i kopiesz, wyżej jesteś za malutki i za głupiutki.
  
XelSchizman
16.05.2018 18:25:56
poziom 2

Grupa: Użytkownik

Posty: 95 #2546206
Od: 2017-12-1
Zadałeś pytanie udowadniające twój totalny brak wiedzy.. coś ci świtra we łbie ale nie bardzo wiesz co i jak..

Czy uważasz że tylko te obozy się odbyły, na kórych ty rzekomo byłeś? Co za różnica który harcmistrz tamn był?

Zapewniam cię, że jeździłem na zgrupowania które składały się z 5 do kilkunastu podobozów, każdy podobóz był koedukacyjny, zwykle 6 namiotów '10tek'..

Zdjęcia? popatrz na ilości ludzi, czy to jakieś wielkie zgrupowanie, czy cąłkiem małe grupki dzieciaków?
Rozpoznałeś dziewczęta?

W sumie to wiele się wyjaśnia, bardzo długo tkwiłeś w przekonaniu, że istnieją tylko chłopcy, stąd nie odróżniałeś dziewcząt.. podpowiem, może ci się przypomni, to te które ładniej pachniały, chociaż wątpie że udało ci się podejść na tyle blisko żeby to zauważyć.

Test? tak, przeszedłeś pomyślnie, wszystkie testy jak dotąd przechodzisz pomyślnie. lol
  
white.culson
16.05.2018 19:22:23
poziom 4



Grupa: Użytkownik

Lokalizacja: US-TN Pulaski Lincoln St.

Posty: 346 #2546216
Od: 2017-11-15
Szajsman

Co mi tu pociskasz kit, na jakie ty zgrupowania jeździłeś?
Mnie to w ogóle nie interesuje.
Za moich czasów były obozy harcerskie
Były stanice harcerskie
Były Akcje Nieobozowego Lata

Oto namiot, już dosyć sfatygowany, "wiekowy"
W wejściu do namiotu zdjęcie jajcarskie z butelką octu.

Bodaj na następny rok, z tych starych namiotów, robiłem obicia drewnianych ram, dokładnie dopasowane pod namiociki "indianki" dwu osobowe. Indianka stała na takim podwyższeniu z czterech elementów, pokrytych tym starym płótnem namiotowym.
Dla komendanta obozu, robiłem domek, altanę. Z takich większych elementów pokrytych płótnem namiotowym.
To był majstersztyk, po zlikwidowaniu obozu, postawiłem ten domek, altanę u tego komendanta obozu, harcmistrza, na jego ogrodzie. To był w zasadzie koniec z harcerstwem, obozami, namiotami.
Choć mogło być tak, że kolejny rok uczestniczyłem jeszcze raz jako fachman od wszystkiego na takim obozie.
Miałem nawet "radyjko" do nasłuchów, na ostatnich dwóch obozach. Warunki super, kompletny brak smogu elektromagnetycznego. Potem bywałem dosyć regularnie pod namiotami, ale już prywatnie z kolegami, na wyspie, na jednej z wysp, wyrobiska żwirowni. Była do dyspozycji łódka wiosłowa właściciela wyspy, oraz prywatny kajak laboranta żwirowni.


Zdjęcie jajcarskie z ostatniego obozu, lub przedostatniego.
Na drugim planie młodzik, który specjalnie na okazję zdjęcia, zrobił sobie "czapkę" z Trybuny Robotniczej
Miał akurat myjaka i zapodał tą flaszkę octu, aby jajcarsko było.

Szajsman
Ty masz jednak zdegenerowany mózg, zachowujesz się jak "kapo z lagru"
Tryska ci ta ropa z tego przebijającego się zęba "mondrości"

Jestem ciekaw twej reakcji, jakbym tak nagle, teraz stanął przed tobą?
Głośne pierdnięcie, wybałuszone ślipia z panicznego strachu, i te drgawki całego truchła twego - palnie mnie i zabije?

Ja bym ci tylko "ojcowskiego klapsa" dał Nawet nie wiem, czy bym nie zwrócił treści żołądka z powodu smrodu z twoich gaci




Obrazek
  
Electra21.05.2018 14:49:50
poziom 5

oczka

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » POGADUCHY KRÓTKOFALOWCÓW » KIEDY JA BYWAŁEM NA KOLONIACH, NIE BYŁO CHŁOPCÓW RAZEM Z DZIEWCZYNAMI.

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta